Czuwanie przed Uroczystością Zesłania Ducha Świętego

Czuwanie przed Uroczystością Zesłania Ducha Świętego

W tym roku Czuwanie przed Uroczystością Zesłania Ducha Świętego odbyło się 30 maja 2020,  wyjątkowo z powodu pandemii koronawirusa, drogą internetową przez YouTube  i Facebook.  

Hasłem tegorocznego czuwania było: „Przychodzisz Panie mimo drzwi zamkniętych”. Hasło to całkowicie oddało klimat czasów, w których obecnie żyjemy.  Zamknięte kościoły, zamknięte miejsca pracy, zamknięte szkoły, parki, sklepy, jak również  zamknięte rodziny w swoich domach.  Na dodatek i nasze serca tak często są zamknięte na obecność Ducha Świętego. 

Dlatego też podczas tego czuwania prosiliśmy Ducha Świętego aby dotknął naszych serc, aby nas przemienił, uzdrowił  i dał nam nowe życie.

Czuwanie to zostało przygotowane  przez małą grupę osób ze Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego. Ze względu na ograniczenia związane z pandemią, tylko kilka osób mogło posługiwać w kaplicy w JOM.

Podczas tej uroczystości wielbiliśmy Pana śpiewem, adorowaliśmy Go w Najświętszym Sakramencie, wysłuchaliśmy świadectwa życia oraz modliliśmy się o dar uzdrowienia, o dar otwarcia naszych zamkniętych serc.  Prosiliśmy też Ducha Świętego, aby przyszedł do nas, naszych rodzin, wspólnot i całego świata, który tak bardzo potrzebuje odnowienia.

Czuwanie zakończyła uroczysta Msza Święta, której przewodniczył O. Tomasz Oleniacz SJ i koncelebrował nasz Asystent, O. Jurek Brzóska SJ.

(MK)

Dzielimy się też z wami fragmentami świadectwa Uli:

Usłyszałam, że moja przyjaciółka zapisała się na rekolekcje – Ćwiczenia ignacjańskie…
w moim sercu zrodziło się pierwsze cichutkie pragnienie aby Go poznać… jeszcze na moich warunkach… postanowiłam spróbować…
rozpoczęłam Ćwiczenia ignacjańskie nic o nich nie wiedząc, mając zupełnie inne wyobrażenie jak one będą wyglądały…
na początku nic się we mnie nie działo…
po pierwszych spotkaniach z ojcem prowadzącym miałam ochotę zrobić krzywdę mojej przyjaciółce…
wszystko wokół mi mówiło, że to jest bez sensu, że po co ja mam się tak męczyć… postanowiłam wtedy zrezygnować …
i wtedy poczułam wewnątrz taki delikatny głos: zostań, nie odchodź…
myślałam, że to sama sobie wymyślam…
byłam już zmęczona i uświadomiłam sobie, że sama nic nie mogę zrobić…
wtedy pierwszy raz w moim życiu pozwoliłam Mu, aby robił tak jak On chce…
gdy dzisiaj sobie o tym przypominam to śmiać mi się chce, bo naprawdę nie wiedziałam o co proszę…
dziś mogę Mu powiedzieć wszystko, mogę się z Nim pokłócić , pośmiać i wypłakać…
przeszłam z Nim przez moje życie…
to w jaki sposób On to zrobił, pozwoliło mi zrozumieć, że Jezus to jest Miłość, bez której nie potrafię już żyć i nie chcę…
i tak, jak codziennie czekam, by mój mąż wrócił z pracy, by z nim porozmawiać, posiedzieć, pobyć, tak też codziennie z niecierpliwością czekam na tą szczególną godzinę spotkania z Jezusem… bo bez spotkania nie ma bliskiej relacji…
gdy tylko przestałam się bronić, stworzył mnie na nowo…
stworzył mnie z zalęknionej osoby w tą, która pragnie o Nim mówić i działać z Nim…. już nie na moich zasadach… tak jak On chce…
On zaprowadził mnie do bezdomnych… gdy idę do nich widzę Jego twarz…
stawia też na mojej drodze ludzi, którzy Go szukają…
nauczył mnie bezinteresownej modlitwy za innych…
każdego dnia proszę, by Go bardziej naśladować, bardziej kochać, by się z Nim zintegrować całkowicie…
chcę powiedzieć innym, że z Nim naprawdę wszystko jest możliwe…
gdy myślę o swojej przeszłości, widzę, że moje życie się staczało…
nie wiem, co by było gdybym Go nie poznała…
On mnie uratował… i za to bardzo chciałaby Mu podziękować.
Chwała Panu!

Link do Czuwania, podczas którego można wysłuchać całego świadectwa: TUTAJ