Marsz dla życia

Marsz dla życia

Czy można zobaczyć słońce w czasie zawiei, gdy pada śnieg i deszcz? Czy można usłyszeć radość, gdy wszystko zamarza? Czy można się ogrzać w cieniu olbrzymów? Tak, nawet w najlichszym z miast można zobaczyć Życie i go dotknąć. Jest życie ukryte, które wyrasta z miłości i idzie by świadczyć. Jest życie, które nie szuka wygody, ale staje się darem. Jest życie, które nie ocenia i nie dzieli na wielkich i małych, ale maszeruje by przywrócić radość. Tak, nawet w najlichszym z miast, są tacy, którzy odnajdują prawdę i świadczą o niej. Starzec o lasce, dziecko z bębenkiem, Irlandczyk z kobzą i biało-czerwony Polak. W jedności tego wielkiego tłumu można odkryć człowieka i najczystsze pragnienie życia. Właśnie tu, w czasie świątecznej zamieci można oddać chwałę Życiu, tak zwyczajnie, idąc dla życia.

„Marsz dla życia” miał miejsce w zimowe i mroźne popołudnie, 11 stycznia w Chicago. Wzięło w nim udział prawie 8 tysięcy ludzi dobrej woli. W tym roku wspólnota polska po raz pierwszy ruszyła razem pod biało czerwoną flagą. Może za rok i ty dołączysz i ofiarujesz Bogu zasmarkany nos, zmarznięte ręce i uśmiech, a może coś więcej?
PZ