Ćwiczenia Duchowe

Ćwiczenia Duchowe

W dniach 13-21 lutego 2016 roku, w Domu Rekolekcyjnym Siostr Dominikanek w Justice odbyły się rekolekcje ignacjańskie w ciszy I, III Tygodnia. W rekolekcjach uczestniczyło 11 osób; w tym 6 osób na I Tygodniu i 5 osób na III Tygodniu. Rekolekcje prowadził Jerzy Mordarski SJ. W atmosferze skupienia i modlitwy przeżywaliśmy spotkanie z Panem. Towarzyszyli nam swoją modlitwą nasi przyjaciele oraz Siostry Dominikanki. (JM)

Zobacz galerię »

„Ojcze Nasz”

Ojczulku Nasz, który jesteś w domku. Naucz mnie kochać Cię bezinteresownie i spełniać Twoją wolę z radością i zaufaniem. Niech atmosfera wzajemnego szacunku i miłości płynącego z Twojego domu zapanuje na całym świecie. I rozwiej moje wszystkie wątpliwości niewiary, braku zaufania i nieszczerości. Karm mnie każdego dnia jak matka niemowlę, żebym syta Twoje miłości umiała zasnąć w Twoich ramionach bezpieczeństwa. Nie pozwól mi oddalić się od Ciebie i wątpić w wielkość Twojej miłości. Naucz mnie przyprowadzać inne dzieci do Ciebie, aby jak ja mogły poznać kochającego Ojczulka jakim Jesteś. (Iza)

Miłość Boga Ojca jest uzdrawiającą potęgą

Chcę Ci Ojcze dziękować za Twą miłość do mnie. Zapragnąłeś bym była. Wybrałeś dla mnie czas i miejsce narodzin. Złożyłeś mnie w łonie matki i Twa moc twórcza sprawiła bym rosła. Powoli rozkwitało we mnie życie. Rosłam z dnia na dzień, powstawały me organy, serduszko cichutko rozpoczęło swe bicie. A Ty, Ojcze patrzyłeś na mnie w zachwycie! Formowałeś me ciało, rączki me i nóżki. Cieszyłeś się radością mej matki i ojca. Chociaż matka moja doświadczała chłodu zimy, dla mnie było tak dobrze i ciepło, bo nie było jeszcze we mnie żadnej winy. Rosłam spokojniutko pod sercem mej matki.

Dziś wiem dlaczego spałam tak spokojnie, bo w sercu mej matki żyła łaska Boża. Więc, razem we dwoje, napełnieni miłością czekaliśmy na to co nowe przyjdzie wraz z radością. Wreszcie nadszedł dzień wybrany, czerwcowy, gorący gdy po raz pierwszy poczułam strach obezwładniający. Jeszcze nie wiedziałam co mnie właśnie czeka i wtedy wyszłam z łona matki wypchnięta jakąś siłą z mojej małej chatki.

Oczy brązowe, czułością wypełnione, spojrzały w me oczęta miłością spełnioną. Oczy mej matki, jak brązowe kamyki były tak piękne jak czyste strumyki. Ramiona matczyne otuliły mnie z czułością, wiedziałam już wtedy, że będziemy żyć zażyłością. Mleko najsłodsze wypełniło mi brzuszek i wreszcie mogłam usnąć po trudach tak wielu. Ramiona mej matki kołysały mnie łagodnie, ale to Twoja, Ojcze miłość rozlewała się we mnie swobodnie.

Takie były Ojcze moje początki. Potem przyszły inne, kolejne, smutniejsze życia wątki. Rosłam w radościach, troskach i kłopotach. Chciałam zbyt prędko wejść w okres dojrzałości i po omacku szukałam spełnienia miłości. Było mi nie raz trudno, byłam pełna złości i wtedy Ojcze zapomniałam o Twojej czułości.

Trzeba było Ojcze dać mi lekcji wiele, abym na nowo zapragnęła Cię w mym ciele.

Ty byłeś Ojcze gotowy na ratunek. Czekałeś przecież tak długo na mej duszy wołanie. Przybiegłeś więc szybko, spojrzałeś na mą nędzę. Łaska Twoja przebiła serca mego mury i wlałeś w nie swe ojcowskie pragnienie, które wypełniło wszystkie dziury. Nowe życie tchnąłeś w me nozdrza zmęczone, ująłeś me ciało kruche, skaleczone, przytuliłeś do serca swego, wtuliłeś mnie w Siebie i wtedy odrodziło się we mnie pragnienie Ciebie.

W Tobie ukryta, spragniona miłości, poddałam się Tobie, pełna otwartości. Leczyłeś Ojcze mą duszę dość długo z tego czego nazbierałam przez życie nieświęte. I te chwile Ojcze, mamy już za sobą.

Dziękuję, że tak pięknie zająłeś się mą osobą. Otarłeś łzy moje, uleczyłeś zranienia, dałeś nową szatę, okryłeś swą łaską. Mój Ojcze, tak napracowałeś się nade mną. Jak mam Ci, Ojcze dziękować za Twą ofiarność? Sama w sobie znajduję tylko marność.

Z Tobą, Ojcze, zjednoczona miłością jestem jak szczyt górski, dumny swą wielkością. Odrodziłeś we mnie Ojcze wszystkie zmysły. Dziś dziękuję Ci za życie. Przepraszam za zwariowane pomysły. Co było minęło i już nie powróci. A moje serce miłością do Ciebie wypełnione, hymny wdzięczności Ojcze, Ci nuci. Nie odejdę od Ciebie już za żadną cenę, bo złączona z Tobą jestem już bezpieczna a Twoja ojcowska miłość dla życia mego konieczna. Ty Ojcze nigdy nie cofasz miłości więc mogę żyć spokojnie w uczuciu błogości.

Niech życie sobie układa nowele. Ja w tobie ukryta Ojcze, mam już trosk niewiele.

Chcę żyć dla Ciebie, Ojcze, ochoczo, radośnie, a w swej miłości do Ciebie chcę dorównać wiośnie. Chcę życia mego przynosić Ci kwiaty i spłacać dług zaciągnięty na raty.

Nie wiem ile dni życia jest jeszcze przede mną lecz w każdym z nich, będę Ci dziękować najlepiej jak potrafię aż do dnia ostatecznego, kiedy przed Twój tron Ojcze z zachwytem trafię.

(Elżbieta Borowska)

Poemat o trudach Ćwiczeń ignacjańskich

Jedenaście owieczek spragnionych Chrystusa
W drogę do Justice z Chicago wyrusza.
Nasz duchowy przewodnik ks. Jerzy Mordarski
Będzie nas trenował a jest dosyć dziarski.

Telefony, smartphony, emaile są już wyłączone
A biedne owieczki do Ćwiczeń gotowe.

Te Ćwiczenia Loyoli, to nic jest prostego
Jeśli nie wierzysz, sprawdź to mój kolego.
Od samego rana praca bez wytchnienia
Medytacje, refleksje, rachunki sumienia.

Od robienia notatek opadają ręce
Jestem tak zmęczona, jak po jakiejś męce.
Jeszcze medytacja powtórkowa i konsideracja
A tam, w jadalni pachnie już kolacja…

Owieczki dzielnie spełniają zadania
Chociaż tak trudno wytrwać bez gadania.
Łaska po łasce, zbierają swe plusy
Jakby to były najlepsze bonusy.

W sercach owieczek rośnie radość i duma
Kto Ćwiczeń nie zna, tego nie skuma.
Z wysiłkiem wielkim do mety wytrwały
I jak owieczkom przystało, się rozbee-czały.

Ks. Jerzy Mordarski nasz Jezuita
Wie, że Ćwiczenia to rzecz znakomita!
Pot z czoła ociera, zaciera swe ręce
I Bogu naszemu trud swój zanosi w podzięce.

(Elżbieta Borowska)